czwartek, 16 stycznia 2014

Boże, nic chyba nie motywuje i jednocześnie nie dobija bardziej niż widok młodego człowieka z planem, ambicją i celem. Jakby się chciało być takim jak on! Niestety, zamiast tego jest się osobą, która cieszy się z zaliczenia z semestru z fizyki.
Zaczynam w ten sposób po przypadkowym obejrzeniu filmiku na yt, który mnie trochę zauroczył:
https://www.youtube.com/watch?v=pR7dvz64zRs
Jeżeli mimo ambicji i sukcesu udaje Ci się zachować naturalność i skromność, to już w ogóle ekstra!
Czy też macie czasem wrażenie, że wasz potencjał tkwi gdzieś głęboko, niewykorzystywany, czekający tylko by rozwinąć się i dać się poznać światu?
W dzisiejszych czasach możliwości rozwoju są właściwie nieograniczone. Jednak mimo tego polemizowałabym z tym, że jest łatwiej jest znaleźć własne powołanie. I nie chodzi tylko o to, by kochać to, co się robi, bo można kochać też śpiewanie, podczas gdy nasz głos przypomina wilcze wycie do księżyca. Nie oszukujmy się, trzeba być dobrym-chociaż trochę.
Co nie znaczy, że od razu najlepszym. To oczywiste, że niektóre mankamenty można zatuszować ciężką pracą.
Więc teraz pytanie: co właściwie stoi nam na przeszkodzie? Jakby nie patrzeć, każdy z nas jest w czymś trochę dobry. Nawet ja. Co w takim razie ogranicza nas, by nie spiąć się i nie rozwinąć skrzydeł w tym kierunku? Co stoi na przeszkodzie, gdy jesteś młody, masz predyspozycje i świat stoi przed Tobą otworem?
Mimo, że brzmi to wszystko pięknie, czynników jest pełno. Jednym z nich, i według mnie-najważniejszym, jest wszechobecny 'wyścig szczurów'. Sukces nie jest wprost proporcjonalny do osób, które chciałyby go osiągnąć, bo chcieliby tego wszyscy, ale nie wszyscy coś w tym kierunku robią. Statystyki potrafią nieźle zniechęcić, np. przyszłego studenta, który dowiaduje się, że na jedno miejsce na jego wymarzonym kierunku czyha 50 osób. Wielu w takiej sytuacji zrezygnuje, ułatwiając tym sposobem zadanie tym wytrwalszym od siebie.
Drugi czynnik, właściwie nierozerwalnie związany z tym pierwszym, to kompleksy. W tej sytuacji sprawdzi się przykład nawet mnie samej sprzed chwili: po obejrzeniu wyżej załączonego filmiku, natychmiast pomyślałam sobie:'Mój Boże, szkoda, że nigdy taka nie będę.' Wiem, że większość młodych ludzi też myśli w ten sposób. Co on ma, czego ja nie mam? Szkoda, że zapomniałam, że przecież on też urodził się taki, jak ja.
Często w takich sytuacjach myślimy sobie, że inni mają łatwiej. Są ładniejsi, mają lepsze kontakty, większą siłę przebicia, pochodzą z bogatszej rodziny. Jasne, że każdy z tych czynników ma znaczenie. Ale gdy wciąż będziesz powtarzał jak mantrę to, że sukces zarezerwowany jest dla innych, będziesz niczym Ferdynand Kiepski, dla którego 'nie ma pracy z jego wykształceniem.'
To nie jedyne czynniki, które wpływają na nasz sukces; niestety, zabrałam się za ten temat-rzekę o północy, a jutro czeka mnie wczesna pobudka. Wypadałoby jednak na koniec zrobić jakieś małe podsumowanie...Chciałabym napisać tylko, może to zabrzmi banalnie, że stawianie sobie celów jest bardzo ważne. Myślę, że samorealizacja jest wręcz niezbędna do szczęścia. Warto jednak mierzyć siły nad zamiary. Niech to będzie na początku cel, który realnie możemy osiągnąć- nawet tak pospolity jak mój, którym jest obecnie dobrze zdana matura. Obiecuję sobie, swojemu chłopakowi, który do tej pory najmocniej motywował mnie do wszystkiego, i każdemu, kto we mnie wierzy, że będę się starać. I wam wszystkim-kiedyś jeszcze zobaczycie, co potrafię!

sobota, 11 stycznia 2014

Czy jest wśród nas ktoś, kto w wieku 18 (notabene, prawie 19) lat dostaje 'szlaban na kompa'? Otóż, jest. JA! Nad przyczynami szlabanu nie będę się rozwodzić, miał miejsce nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, smuci mnie jedynie fakt, że przydarzył mi się akurat w momencie, w którym mój blog zyskiwał pierwszych czytelników. Mimo tego, że przez tę przerwę straciłam pewnie dobry moment na rozkręcenie bloga, nie zamierzam się poddawać. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, świadomość, że nie piszesz tylko dla siebie, jest bardzo motywująca do tego, by to pisanie kontynuować :)
Miałam szlaban, przeżywałam parę dość nudnych, odciętych od świata dni, a tu niepostrzeżenie rozpoczął się nowy rok. Osobiście żadnych zmian nie odczułam, kolejna cyferka więcej, a tu wciąż ten sam pokój z zerwaną tapetą (od jakiegoś czasu próbuję zmotywować się do położenia nowych i chociaż są już kupione, to czasu wciąż mało), wciąż szlaban i zdziwione pytania koleżanek, dlaczego w tym wieku jeszcze go mam, rzeczywistość wciąż ta sama. Być może zimny prysznic dostanie mi się dopiero po maturze, która zbliża się wielkimi krokami? Mam nadzieję, że za bardzo nie oberwie mi się wtedy za moją obojętność wobec upływającego czasu.
Czy wiecie, że rok 2014 został ogłoszony:
 Świetnie, ale osobiście wybrałabym raczej inne zestawienie. Mam swoich kandydatów na osoby, które w tym roku będą 'wyskakiwać z lodówki'. Przeszłości nie mogę przewidzieć, ale... myślę, że ten rok będzie należał do Ewy Chodakowskiej, która ostatnio jest wszędzie, nie sądzicie? Pauliny Krupińskiej, charyzmatycznej miss, która po zdobyciu korony nie spoczęła na laurach i nie ograniczyła się tylko do jej noszenia. Blondynki z reklamy Play, której, nawiasem mówiąc, słodka buzia dotychczas bardzo działała mi na nerwy. Przyznam, że nie lubię, gdy ktoś wzbudza powszechny zachwyt tylko dlatego, że 'jest uroczy'. Jednak po przeczytaniu paru wywiadów z nią (i obejrzeniu paru kolejnych reklam) nieco się do niej przekonałam. A może po prostu skapitulowałam i mi też trochę udzielił się jej urok?
Jeśli  chodzi o  panów, to w tym roku 'na tapecie' obstawiam Donatana, któremu udało się zrobić błyskotliwą (to wielkie słowo) karierę. Ahh, co by to było, gdyby nie kobiece wdzięki? Chociaż, przyznaję,że połączenie ich wraz z poruszeniem uczuć patriotycznych było sprytnym posunięciem!
Dawida Podsiadło (co akurat tak bardzo mi nie przeszkadza) i jego imiennika, Kwiatkowskiego
 (może już trochę bardziej...).

Tak przynajmniej podpowiada mi intuicja, ale co do jednego jestem pewna -mam nadzieję, że rok ten nie będzie należał do Ekipy z Warszawy, która ostatnio bije rekordy popularności, zgroza! Jasne, że większość ogląda to 'dla beki', ale świadomość, że ten, kto za tym stoi trzepie na promowaniu głupoty grube pieniądze, jest taka smutna :(... Oby nie należał też do tych wszystkich seryjnych morderców, którymi straszą w telewizji, a którzy ponoć w tym roku wychodzą na wolność.
Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszą myśl. Jeśli w swoim typowaniu o kimś zapomniałam i macie własne typy, mam nadzieję, że zechcecie się nimi podzielić :)
http://www.youtube.com/watch?v=IR5_rTCi-Bo

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wigilia Nowego Roku

Kto z was, tak jak ja, nie poczuł, że Sylwester już dziś? Nie czekał z napięciem na ostatni dzień w roku, nie szykował kreacji, nie miał w głębi duszy nadziei na kolejny w swoim życiu, związany z nowym początkiem, przełom?
Mimo, że dopiero zbliżam się do matury, poczułam się staro. Zastanawiam się, co się zmieniło, że Sylwester nie budzi już we mnie tej niepowtarzalnej mieszanki emocji?
Zawsze lubiłam w sobie to dziecięce podniecenie, które towarzyszyło mi przy tych mniej i bardziej wyjątkowych okazjach. Nie znosiłam zaś, gdy ktoś studził mój zapał swoją obojętnością, która wydawała mi się najgorszą z możliwych postaw.
Aby więc nie przeczyć samej sobie, zebrałam się i przygotowałam sukienkę (zresztą, do tego akurat nie trzeba było mnie zmuszać-uwielbiam się stroić, a tak rzadko mamy ku temu okazję), postanowiłam też tradycyjnie wyskrobać na kartce parę postanowień. A będzie co postanawiać! Przystąpienie do matury, siłą rzeczy, wymaga od nas paru wyrzeczeń.
W takich dniach jak ten, przez podświadomość każdego z nas przemyka choć na chwilę pytanie: 'co będzie'. Przez moją przemknęło też tym razem inne-czy kiedykolwiek wrócimy do tego, co było.
W dobie czasu, który przemija nam szybko jak sen, nie ma miejsca dla przeszłości. Dlatego może niech ten jeden dzień będzie okazją na małe podsumowanie tego krótkiego odcinka czasu w naszym życiu. Bo jak nie teraz, to kiedy? Mam na myśli podsumowanie większych i mniejszych życiowych rewolucji, inspirujących rozmów, nowo poznanych ludzi, śmiechu i łez,słowem-wszystkich tych godnych zapamiętania chwil,z których przecież żadna się już nie powtórzy. 

Co mi wyjątkowego przyniósł rok 2013?
Przekonałam się do mangi i anime, do których, odkąd sięgam pamięcią, byłam kategorycznie uprzedzona.
Zerwałam przyjaźń 'na całe życie', co przyniosło rozczarowanie i bolesne refleksje na temat ułomności ludzkich relacji.
Przeżyłam fascynację Romanem Polańskim- aż wstyd, że odkryłam jego filmy dopiero teraz!
Po raz pierwszy pracowałam i przekonałam się, że praca jako hostessa na prawdę się opłaca, natomiast pracując przy truskawkach-zostajesz wyzyskiwany.
Wreszcie odkryłam pisarza kryminałów, który kunsztem dorównywałby Agathcie Christie- Harlana Cobena.

Przez ten rok przez życie każdego z nas przewinęło się tysiące takich pozornie mało znaczących incydentów. Nie nawołuję do tego, by kolekcjonować je w pamięci jak stare zdjęcia. Nawołuję do tego, żebyśmy czasem wspomnieli parę tych chwil,które zwyczajnie nie są warte zapomnienia. I przede wszystkim- byśmy zapamiętali samych siebie takimi, jakimi jesteśmy teraz, bo z biegiem czasu zmienimy się pewnie jeszcze sto razy. Byśmy za parę lat mogli z dystansem spojrzeć na siebie samych, robiąc kolejne podsumowanie.
Czy któremukolwiek z Was zdarzyło się kiedyś otrzymać słynne optymistyczne życzenia noworoczne:"Aby ten rok był lepszy, niż poprzedni?" Jeśli tak, to wiecie pewnie, że nigdy się nie sprawdzają. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć wszystkim, żeby przynajmniej nie był gorszy.

sobota, 28 grudnia 2013

Korzystając z tego, że Internet oferuje mi pełną anonimowość, nie będę się przedstawiać. Przynajmniej nie teraz. Co do płci- nie muszę chyba pisać, prawda? Urocze, bladoróżowe tło w ptaszki mówi samo za siebie. Chociaż, biorąc pod uwagę wszechobecną modę na gender, chyba niczego nie możemy być pewni..
 Co do tła-niestety, to dopiero mój pierwszy blog, nie jestem zbyt doświadczoną internautką, więc wszelkie sugestie dotyczące sposobu na zmianę wyglądu bloga przyjmę z wdzięcznością! Wybrałam 'ptaszki', gdyż z nielicznych dostępnych wydało mi się, że one jako jedyne jakoś wyglądają. Ale dosyć już o wyglądzie, bo nie o niego tu przecież chodzi, prawda?
Gdy wpadłam na pomysł pisania bloga, postanowiłam, że będę trzymać się paru prostych zasad.
  •  Pierwsza jest taka, że postaram się, żeby posty nie miały charakteru dziwnych, pseudofilozoficznych rozmyślań. Bardzo mnie one drażnią, tak jak osoby uważające się za wybitne, bo posługują się zawiłym stylem i wymyślnym słownictwem. Zgroza!
  • Zasada nr 2- nie będę dodawać smutnych, pięknych lub bardzo mądrych cytatów o miłości i życiu, które ktoś będzie mógł potem skopiować i ustawić jako opis pod zdjęciem na facebooku, lub notkę na photoblogu. Wiem, że te internetowe mądrości niektórych 'uczą życia', ale ja nie chcę tutaj nikogo go uczyć.
  • Zasada nr 3- będę się starać, żeby blog nie przybrał charakteru internetowego pamiętniczka, w którym będę notować wszystkie czynności, które danego dnia wykonałam, łącznie z tymi najbardziej intymnymi. Po takie informacje proszę zgłosić się na priv 3:) <poważnie, nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby opisywać na Internecie codzienne czynności, bo nie jestem jakąś  celebrytką, żeby kogoś interesowało to, co jadłam na śniadanie. Znam swoje miejsce!> 
  • Ostatnia może zabrzmieć banalnie, ale jest nią wolność słowa. Wszyscy mamy do niej prawo, ale chyba nie każdy z nas wie, co znaczy; w każdym razie zobowiązuję się pisać to, co myślę, krytykować i chwalić,być może czasem zdarzy mi się kogoś nawet obrazić, ale zawsze będę się starała nie przekraczać tych niewidzialnych, moralnych granic w mojej głowie. W końcu haters gonna hate! Obiecuję powstrzymać się też od krytyki nieprzemyślanej, powodowanej uprzedzeniami, bo taka jest najgorsza.
Niestety, nie przypominam sobie, by kiedykolwiek w życiu w stu procentach udało mi się wytrwać przy jakimś postanowieniu, więc możliwe, że te wyżej wymienione też będzie zdarzało mi się czasem nadszarpnąć. W takiej sytuacji mam nadzieję, że ktoś z kolei na mnie postara się skierować jakąś konstruktywną krytykę ;>
Moim marzeniem jest, żeby posty miały charakter felietonów, luźnych refleksji na dowolny temat. Pisząc, postaram się zachować dystans wobec wszelkich ludzkich spraw, którego niestety często brakuje mi w prawdziwym życiu. Sam mój nagłówek woła: 'zatrzymaj chwilę', i kieruję to hasło przede wszystkim do siebie. Mam nadzieję, że jego przekaz jest jasny; poza tym, niech każdy interpretuje je na swój własny sposób.
Miłego wieczoru!