Mimo, że dopiero zbliżam się do matury, poczułam się staro. Zastanawiam się, co się zmieniło, że Sylwester nie budzi już we mnie tej niepowtarzalnej mieszanki emocji?
Zawsze lubiłam w sobie to dziecięce podniecenie, które towarzyszyło mi przy tych mniej i bardziej wyjątkowych okazjach. Nie znosiłam zaś, gdy ktoś studził mój zapał swoją obojętnością, która wydawała mi się najgorszą z możliwych postaw.
Aby więc nie przeczyć samej sobie, zebrałam się i przygotowałam sukienkę (zresztą, do tego akurat nie trzeba było mnie zmuszać-uwielbiam się stroić, a tak rzadko mamy ku temu okazję), postanowiłam też tradycyjnie wyskrobać na kartce parę postanowień. A będzie co postanawiać! Przystąpienie do matury, siłą rzeczy, wymaga od nas paru wyrzeczeń.
W takich dniach jak ten, przez podświadomość każdego z nas przemyka choć na chwilę pytanie: 'co będzie'. Przez moją przemknęło też tym razem inne-czy kiedykolwiek wrócimy do tego, co było.
W dobie czasu, który przemija nam szybko jak sen, nie ma miejsca dla przeszłości. Dlatego może niech ten jeden dzień będzie okazją na małe podsumowanie tego krótkiego odcinka czasu w naszym życiu. Bo jak nie teraz, to kiedy? Mam na myśli podsumowanie większych i mniejszych życiowych rewolucji, inspirujących rozmów, nowo poznanych ludzi, śmiechu i łez,słowem-wszystkich tych godnych zapamiętania chwil,z których przecież żadna się już nie powtórzy.
Co mi wyjątkowego przyniósł rok 2013?
Przekonałam się do mangi i anime, do których, odkąd sięgam pamięcią, byłam kategorycznie uprzedzona.
Zerwałam przyjaźń 'na całe życie', co przyniosło rozczarowanie i bolesne refleksje na temat ułomności ludzkich relacji.
Przeżyłam fascynację Romanem Polańskim- aż wstyd, że odkryłam jego filmy dopiero teraz!
Po raz pierwszy pracowałam i przekonałam się, że praca jako hostessa na prawdę się opłaca, natomiast pracując przy truskawkach-zostajesz wyzyskiwany.
Wreszcie odkryłam pisarza kryminałów, który kunsztem dorównywałby Agathcie Christie- Harlana Cobena.
Przez ten rok przez życie każdego z nas przewinęło się tysiące takich pozornie mało znaczących incydentów. Nie nawołuję do tego, by kolekcjonować je w pamięci jak stare zdjęcia. Nawołuję do tego, żebyśmy czasem wspomnieli parę tych chwil,które zwyczajnie nie są warte zapomnienia. I przede wszystkim- byśmy zapamiętali samych siebie takimi, jakimi jesteśmy teraz, bo z biegiem czasu zmienimy się pewnie jeszcze sto razy. Byśmy za parę lat mogli z dystansem spojrzeć na siebie samych, robiąc kolejne podsumowanie.
Czy któremukolwiek z Was zdarzyło się kiedyś otrzymać słynne optymistyczne życzenia noworoczne:"Aby ten rok był lepszy, niż poprzedni?" Jeśli tak, to wiecie pewnie, że nigdy się nie sprawdzają. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć wszystkim, żeby przynajmniej nie był gorszy.
